Wielomiliardowa renta neokolonialna

kolonia650

Zapraszam do bardzo dobrego artykułu Bartłomieja Radziejewskiego o kolonizacji w Polsce, jaką przeprowadziły i przeprowadzają korporacje. Okradanie społeczeństwa trwa przy udziale i akceptacji polskich polityków parlamentarnych.

==========================================

Tylko w zeszłym roku legalny drenaż Polski z kapitału wyniósł blisko 82 mld zł, równowartość 5 proc. PKB. To rekord ćwierćwiecza. Jednak, wszystko na to wskazuje, zostanie on szybko pobity.

Żyjemy w ekonomicznym matriksie. Polskie spory o wydatki na służbę zdrowia, edukację czy wojsko są śmiesznie groszowe na tle problemu notorycznie nieanalizowanego i niedyskutowanego, jakim jest drenaż kraju z kapitału przez zagraniczne firmy. Tylko w zeszłym roku wyniósł on blisko 82 mld zł, równowartość 5 proc. PKB. To rekord ćwierćwiecza. Jednak, wszystko na to wskazuje, zostanie on szybko pobity.

Ta kwota to więcej niż łączny budżet Ministerstwa Zdrowia i NFZ oraz dwa i pół razy tyle, ile budżet MON. Gdyby nie ten gigantyczny wypływ pieniędzy (pozwólmy sobie na odrobinę alternatywnej historii), Polska rozwijałaby się w zeszłym roku w oszałamiającym tempie 6,6 proc. PKB. A każdy z nas miałby w kieszeni średnio o 2 126 zł więcej.

Jeśli ktoś nadal skłonny jest twierdzić, że to mało, niech zauważy, że w ciągu 10 lat ów drenaż (saldo dochodów z inwestycji w bilansie płatniczym) wzrósł radykalnie nie tylko kwotowo – z 14 do 82 mld zł, ale i procentowo – z 1,7 proc. ówczesnego PKB do 5 proc. dzisiejszego (prawie dwa razy wyższego). Sprawa jest więc, by się tak wyrazić, wybitnie antyrozwojowa.

Nieznośna banalność eksploatacji

Te horrendalne sumy są niczym innym jak, że pozwolę sobie na pewną innowację pojęciową, rentą neokolonialną. Skutkiem grabieżczej prywatyzacji, przypominającej jako żywo łupienie indiańskich „miast ze złota” przez europejskich konkwistadorów, w trakcie której najlepsze polskie firmy sprzedano za bezcen lub łaskawie pozwolono zniszczyć w nierównej konkurencji. W efekcie mamy sytuację, w której właścicielami 83 proc. największych „naszych” spółek są obcokrajowcy (dane na 2011). A ponieważ – inaczej niż w bajkach dla grzecznych prowincjuszy – kapitał ma narodowość, właściciele ci wyciskają swoje nadwiślańskie filie jak cytryny. Z biegiem czasu, jak widać, coraz mocniej.

Podczas gdy w epoce kolonialnej imperia takie jak brytyjskie eksportowały kapitał do podbitych krajów (rekompensując to sobie rzecz jasna choćby tanim importem surowców), w naszych, neokolonialnych czasach, relacja między centrum a peryferiami jest odwrotna. Te ostatnie cieszą się (lub martwią) niepodległością, niejako w zamian zasilając bogatsze od siebie metropolie gęstym strumieniem pieniądza. Historia przyniosła więc ewidentny, skokowy wręcz postęp: dzisiejsze mocarstwa nie tylko nie ponoszą odpowiedzialności ani kosztów zapewnienia krajom kolonizowanym porządku i dobrobytu, ale jeszcze wysysają je z wytwarzanego z ich walnym udziałem kapitału, zamiast im ten kapitał dostarczać. Niech żyją innowacje!

W tym sensie drenaż Polski z pieniędzy nie jest niczym wyjątkowym. Coroczna wielomiliardowa renta kolonialna to banalny los każdej współczesnej peryferii. Nie chodzi oczywiście o peryferię we wciąż używanym, XIX-wiecznym rozumieniu tego słowa, jako miejsca geograficznie odległego od centrum, ale – na gruncie teorii zależności i teorii systemów-światów – o kraj zdominowany przez jedno lub więcej państw centrum i od niego (lub od nich) uzależniony.

Ta banalność może usypiać, jednak nie powinna pocieszać. Tym bardziej że jest coraz gorsza. O ile w latach 2001–2003 zostaliśmy wydrenowani z kwoty 6 mld euro, to w następnych trzech latach było to już 29 mld, a w ostatnich trzech: 56 mld. Oglądane obok siebie w jednej tabelce (musiałem sam ją na potrzeby tego tekstu sporządzić) te liczby robią wrażenie niemal lawinowego wzrostu. Na razie jakoś to wysysanie wytrzymujemy, ale gdzie jest granica?

Jak pańszczyźniani

Zwłaszcza że powyższym liczbom daleko do oddania pełnego sprawozdania z sytuacji. Tajemnicą poliszynela jest powszechnie stosowany przez polskie spółki córki drenaż ukryty, wykorzystujący elastyczność tzw. cen transferowych. Nie mogąc wysłać legalnie do centrali tyle, ile by się chciało, sprzedaje się jej wytwarzane na miejscu produkty po zaniżonych cenach, a kupuje od niej po zawyżonych. Regulacje ochronne są tu dość łatwe do obejścia, a wina – bardzo trudna do udowodnienia. Bo jak fiskus ma wykazać, że dana ekspertyza czy koncepcja nie miała „szczególnego znaczenia dla rozwoju polskiego rynku”, i w związku z tym nie była warta, dajmy na to, dziesięć razy więcej niż podobne dzieła na rynku?

Coraz bardziej porażające i dojmujące ilości pieniądza, jakie na mocy eksploatacji neokolonialnej wyciekają z Polski, stawiają pod znakiem zapytania nie tylko bilans polityki gospodarczej ostatniego ćwierćwiecza, lecz także bilans naszej obecności w UE

W ten sposób – to jeden z niewielu udokumentowanych przypadków – olsztyński Stomil wyprowadził swego czasu z Polski prawie 200 mln zł na rzecz swojego francuskiego inwestora strategicznego Michelina. Podobne praktyki zarzucano m.in. Philipsowi i Siemensowi. Przykłady można by mnożyć.

Finalny skutek jest taki, że zagraniczne firmy – im większe, tym bardziej – na wiele sprytnych, nielegalnych sposobów, nieustannie wyprowadzają po cichu z Polski pieniądze. Przy okazji zaniżając swoje zyski (lub zgoła wykazując straty). Dodatkowo, nie płacą więc nad Wisłą podatków (albo płacą minimalne), bo jakoby nie mają z czego.

Skala procederu jest oczywiście niemożliwa do dokładnego policzenia. Pewną, cząstkową jego miarą może być gwałtowny skok wielkości pozycji bilansu płatniczego zwanej „saldem błędów i opuszczeń”. Wraz z wybuchem kryzysu w 2008 r. następuje oto wzrost jego ujemnej wartości w stosunku do roku poprzedniego o, bagatela, ponad 20 mld zł, po czym (z wyjątkiem roku 2012) stabilizuje się on na poziomie co najmniej -26 do -31 mld zł rocznie. Dlaczego „co najmniej”? Bazuję na ostrożniejszych szacunkach. Liczone według innej metody dochodzi to saldo nawet do -45 mld zł.

Gwałtowny wzrost ilości pieniądza znikającego w niewyjaśnionych okolicznościach prawdopodobnie potwierdza dobrze znany w literaturze przedmiotu mechanizm: w czasach kryzysu drenaż peryferii się wzmaga. Kiedy w metropolii zaczyna brakować kasy, wyciska się ją z parobków, tak jak szlachta polska zwiększała w XVII w. wymiar pańszczyzny wraz ze spadkiem cen zboża. Polsce i innym peryferiom przypada rzecz jasna w międzynarodowym podziale pracy los eksploatowanych chłopów pańszczyźnianych. Skądinąd ten mechanizm wyjaśniałby też poniekąd wzrost legalnego drenażu, o którym była mowa wcześniej.

Znaczące milczenie

Jednak do pełnego obrazu sytuacji wciąż nam bardzo daleko. Można by jednak pokusić się przynajmniej o szacunki. Nade wszystko skala problemu coraz wyraźniej urastającego do rangi głównej blokady dalszego rozwoju Polski sprawia, że powinien to być temat nieustannej, ogólnonarodowej debaty. Tymczasem: cisza.

Gdzie analizy na ten temat autorstwa czołowych polskich ekonomistów, w tonie wszechwiedzących mędrców perorujących o „dokańczaniu prywatyzacji” i „doganianiu krajów najwyżej rozwiniętych”? Dlaczego milczą w tej sprawie bohaterscy tropiciele niedostatków „wolnego rynku”: prof. Leszek Balcerowicz, prof. Witold Orłowski, Waldemar Kuczyński oraz ich świadomi i nieświadomi naśladowcy z większych i mniejszych środowisk i ośrodków? Dlaczego nie słychać w tej sprawie „gospodarczej prawicy” tak chętnie broniącej pod hasłami wolnorynkowymi centralnie zaplanowanego oligopolu (zagranicznych w większości) funduszy emerytalnych – OFE? Czyżby wszyscy ci aktorzy nie zauważali, że setki miliardów złotych, które na mocy opisywanych mechanizmów wypłynęły z Polski, i kolejne setki, które wypłyną w najbliższych latach, to problem o tyle większy od KRUS czy emerytalnych przywilejów górników, o których tak chętnie, mówią, że – nie wchodząc w tym miejscu w meritum – redukujący te ostatnie niemal do rangi błahostek?

Po ćwierćwieczu takiej, a nie innej debaty można chyba zacząć sądzić, że to niezmordowane omijanie tematów kluczowych jest nieprzypadkowe. Mogąc je obserwować, Pierre Bourdieu nazwałby je pewnie przemocą symboliczną. Ma ona miejsce wtedy, gdy grupy dominujące wytwarzają takie systemy znaczeń, w których rzeczywisty układ sił, będący podstawą ich dominacji, jest szczelnie ukryty pod pozorem sprawiedliwego ładu i dzięki temu powszechnie odbierany jako prawomocny. Z kolei grupy poddane dominacji, a tym samym skazane na odtwarzanie swojego niskiego statusu, postrzegają ten stan rzeczy jako naturalny. Dopóki zaś tak jest, nie są w stanie wygenerować ani alternatywnego języka opisu rzeczywistości, ani tym bardziej alternatywnego programu działania. Mówiąc inaczej, przemoc symboliczna jest tym skuteczniejsza, im bardziej jest ukryta.

Były i są od tej reguły milczenia chwalebne wyjątki w osobach m.in. prof. Jerzego Żyżyńskiego, prof. Andrzeja Kaźmierczaka, prof. Tadeusza Kowalika, prof. Kazimierza Poznańskiego, prof. Leokadii Oręziak, a także nieekonomistów: m.in. prof. Witolda Kieżuna i prof. Jadwigi Staniszkis. Jednak ich głosy miały przez lata status wołań na puszczy.

W tym świetle milczenie najbardziej wpływowych środowisk i autorytetów ekonomicznych na temat neokolonialnej renty jawiłoby się jako logiczna funkcja nadwiślańskiego układu interesów po 1989 r. realnie premiującego zagraniczny kapitał, kosztem rodzimego. Taka sama jest rola bajkowych mantr wspomnianych osób i środowisk o „dążeniu do wolnego rynku” i „doganianiu Zachodu”. W kontekście –zaprojektowanej „planem Balcerowicza” (będącym tak naprawdę jedynie uszczegółowieniem planu Sachsa) i wdrożonej „reformą gospodarczą” u progu transformacji trwałej zależności kapitałowej, własnościowej, technologicznej od krajów centrum, są to oczywiste eksportowe fikcje, mające skłaniać peryferyjną ludność tubylczą i jej kompradorskich liderów do jednostronnego otwierania granic, znoszenia ceł, sprzedawania najlepszych firm za „symboliczne złotówki”. Taka była funkcja tych narracji, gdy dokonywała się grabieżcza prywatyzacja. Dziś, kiedy już się dokonała – skutecznie zaciemniają one istotę jej i ustanowionego w jej wyniku porządku. Oraz bronią jej architektów i wykonawców przed odpowiedzialnością za ciemną część ich dorobku.

Ale ten medal ma też drugą stronę. Przełamywanie tego milczenia, nagłaśnianie faktu drenażu i jego skutków urasta do rangi obywatelskiego i narodowego obowiązku. Niniejszym, na miarę skromnych możliwości, staramy się w „Nowej Konfederacji” z niego wywiązać. Ma to również jasny wymiar praktyczny: im bardziej tę przemoc symboliczną zdemaskujemy, tym mniej będzie ona skuteczna.

Wątpliwe korzyści

Tymczasem coraz bardziej porażające i dojmujące ilości pieniądza, jakie na mocy eksploatacji neokolonialnej wyciekają z Polski, stawiają pod znakiem zapytania nie tylko bilans polityki gospodarczej ostatniego ćwierćwiecza, lecz także bilans naszej obecności w Unii Europejskiej. W tegorocznym, opiewającym korzyści z dziesięciu lat członkostwa raporcie (ze względu na wyraźnie apologetyczny charakter trudno go podejrzewać o zaniżanie wskaźników) Ministerstwo Spraw Zagranicznych podało, że łączne korzyści z członkostwa w UE (a nie same tylko fundusze unijne!) zwiększyły polski wzrost PKB średnio o 0,7 pkt proc. rocznie. Słownie: siedem dziesiątych punktu procentowego! „W konsekwencji skumulowane PKB dla całego okresu członkostwa byłoby prawie o 620 mld zł mniejsze (co odpowiada ponad 1/3 PKB faktycznie wytworzonego w 2013)” – można przeczytać.

Aby uzyskać pełny obraz sytuacji, zespół wysokiej klasy specjalistów powinien jednak uwzględnić w takim bilansie jeszcze parę „drobiazgów”. Najbardziej interesujący w niniejszym kontekście to transfer w latach 2004–2013 dochodów z inwestycji za granicę na łączną kwotę, bagatela, 144 mld euro. Oczywiście, nawet poza UE Polska nadal byłaby neokolonią. Jednak w trzech poprzedzających akcesję latach ów drenaż wynosił średnio 2 mld euro rocznie. Po wejściu do „lepszego świata” wzrósł w następnych trzech latach do prawie 10 mld euro rocznie. Przypadek? Nie sądzę.

Wielomiliardowa renta neokolonialna jest ceną za przynależność do świata zachodniego

Do tego należałoby oczywiście doliczyć ogólne koszty dostosowań do polityki unijnej, w tym ogromną cenę pakietu klimatycznego, długofalowy rachunek za upadek polskich stoczni, limity produkcyjne, utratę swobody w polityce handlowej i celnej itd. Nie bez kozery byłoby się zastanowić, o ile mniejsza bez wejścia do UE byłaby najnowsza polska emigracja. Należałoby też uwzględnić koszty wydatkowania powodujących podwyższenie wzrostu PKB o owe oszałamiające 0,7 pkt proc. środków unijnych, trudnej do policzenia sumy wkładów własnych do niepotrzebnych lub zgoła absurdalnych inwestycji, rozrostu biurokracji, wzrostu obrotów korupcyjnych. To jednak temat na osobną historię.

Do zrobienia takiego bilansu też nie bardzo widać chętnych. A już z pobieżnego oglądu widać, że nieustannie powtarzane propagandowe twierdzenia o bezdyskusyjnych korzyściach z „powrotu do Europy” są nader wątpliwe.

Dylematy ambitnego pariasa

Niezależnie od tego systemowe kontury bilansu zysków i strat w omawianym kontekście są coraz wyraźniej widoczne. Wielomiliardowa renta neokolonialna jest ceną za przynależność do świata zachodniego. Zostaliśmy do niego po 1989 r. wpuszczeni nie jako równoprawny gracz, ale jako państwo buforowe oraz peryferyjny rynek zbytu i podwykonawca. Możemy co nieco uszczknąć z jego dobrobytu, wysokiej konsumpcji i techniki. Musimy jednak zaakceptować swoją podrzędność. I – jak widać, coraz większy – drenaż z wytwarzanego nad Wisłą kapitału.

To nie jest najgorsza sytuacja. Przynależność do świata zachodniego ma fundamentalne zalety. Ale czy rola pariasów tego świata nam odpowiada? Czy satysfakcjonują nas niższe od obcokrajowców na tych samych stanowiskach płace i wolniejsze awanse, we własnym kraju? Do tego: ile jeszcze miliardów rocznie jesteśmy skłonni i zdolni w ramach renty neokolonialnej oddać?

Moim zdaniem stać nas na dużo więcej. Antidotum na opisaną tu sytuację jest jasne: to repolonizacja gospodarki. Gdyby jednak przybrała postać gwałtowną, mogłaby sprowokować równie gwałtowną reakcję tych, w których interesy z konieczności by uderzała. Czasami, w rzadkich w historii momentach otwarcia na oścież „okna możliwości”, takie skoki się udają. Częściej jednak nie, co znamy z XVIII w., kiedy rewolucyjny zapał rodzimych reformatorów ściągnął na nas prewencyjną egzekucję w postaci II i III rozbioru.

W dzisiejszej tak turbulentnej sytuacji geopolitycznej, z niepewnością wyznaczaną przezwyczerpywanie się dotychczasowego ładu międzynarodowego i przygotowania do stworzenia nowego, jednocześnie wszystko jest możliwe, ale też w szczególności należy uważać na najczarniejsze scenariusze, obejmujące dalszą degradację naszego kraju. Mamy obecnie pewną przestrzeń do odzyskiwania kontroli nad własną gospodarką – i państwem – metodą małych kroków. I nawet marne rządy ostatnich lat mogą się tu pochwalić pewnymi sukcesami, jak odparcie próby wrogiego przejęcia PZU przez Eureko, częściowa repolonizacja banków czy przycięcie OFE.

Powinniśmy być jednocześnie gotowi kontynuować metodę małych kroków, a jeśli nadarzy się okazja: przyspieszyć, a może nawet – skoczyć. Który z tych sposobów jest najlepszy, okaże się dopiero za jakiś czas.

Dane liczbowe dotyczące drenażu Polski z kapitału to cytaty lub obliczenia własne na podstawie następujących dokumentów NBP:

Bilans płatniczy RP: dane roczne 2004–2014

Bilans płatniczy RP: dane roczne 19942013

Bilans płatniczy RP za IV kwartał 2005

Bilans płatniczy RP za IV kwartał 2009

Bilans płatniczy RP za IV kwartał 2011

Bilans płatniczy RP za IV kwartał 2013

 

Bartłomiej Radziejewski – „Renta neokolonialna, czyli ile jeszcze Polak zapłaci”

 

P.S. Jeżeli chcesz zdobyć pełną wiedzę na temat rozgrywek mocarstw, ekonomii, historii kolonizacji Polski, historii powstania międzynarodowej finansjery, nowej ekonomii, to zapraszam na stronę SzokWiedzy.pl. Udostępniam kilkadziesiąt raportów, e-booki i …pełne szkolenie „eBiznesmen„.

 

. . ekonomia Robert Brzoza

P.S. 11 raportów/ebooków do pobrania. Teraz 1 Poziom za 25 zł => za darmo  SzokWiedzy.pl.

 

Photo credit: ▓▒░ TORLEY ░▒▓ / IWoman / CC BY-SA

 Darmowe Info na Twojego Maila !

  Wpisz w poniższy formularz swoje imię, e-mail i kliknij przycisk „Uzyskaj Dostęp”, a ja będę wysyłał Ci najświeższe info o kłamstwach historycznych, sprzedawczykach polskich, zakłamanej ekonomii i wiele więcej…

Twoje dane są bezpieczne

14 Responses to “Wielomiliardowa renta neokolonialna”

  • Gutek on 30 grudnia 2014

    Autorze !
    Dlaczego tak delikatnie o złodziejach rozkradających Polske ?
    DZIS TRZEBA GLOSNO KRZYCZEC NIE TYLKO „LAPAC ZLODZIEJA” ale z nim NA STRYCZEK wprost !
    Ludzie przy takim pisaniu nie wiedza KTO ZLODZIEJ,KTO POLAK a KTO OBCY,w dodatku ODWIECZNY WROG ,CIAGLE PAZERNY NA INNYCH DOBRA !!!

    Malo tego złodzieje już ksztalca swych nastepcow pokoleniowych i zachecaja DO ZLODZIEJSTWA !

    Udaja baranki i owieczki ,którym kształci się odpowiednich pasterzy,ktorzy maja w dalszych dziejach pokoleniowyc pas stada,udaja „polskie ruchy narodowe”,czasem znakują się jako kibice i rozni przebierancy,maja tez swietne zespoly i kluby,po muzyczne ,kabaretowe,filmowe oraz fundacje .

    Buduje się muzea pamięci narodowej (którego narodu ?),swiatynie opatrzności bozka mamona,kadzi się roznym kadzidłem ,no i oczywiście czyni się „cuda nad Wisla”.

    Dobrze,ze chociaż padlo trochę profesorskich nazwisk ale nie wyjaśniono pochodzenia tych profesorow oraz tego jacy to „polacy dobrodzieje”.

    Może tak w 2015 roku zapolować na dużego kalibru złodzieja ?
    Przeciez kraj nad Wisla ma p-rezydenta ,wybitnego myśliwego, z wieloma trofeami myśliwskimi .

    Mamy premiera w spódnicy ,co to nawet szczepionkom się oparla to i chyba ze złodziejami da sobie rade.

    Mamy solidarnościowych poslow i senatorow z rozna plcia i przeistoczeniem ,wiec na rower i cisnąć pedaly w pogoni za złodziejami !
    Może posłowie czarnej skory cos pomoga ?
    Na Zydow i Niemcow nie liczmy z wiadomych powodow.
    Czas krecic polski bat !
    POWODZENIA w SCIGANIU ZLODZIEJI i SZUBRAWCOW !
    Ja za stary aby ich pogonić,wy młodzi macie krepe, sile w nogach i piesci.

    dziadek

  • Gutek on 30 grudnia 2014

    I co zabrakło młodych do dyskusji ?
    Wiecej dziadkow tu nie widze ,bo biedaczyska dogorywają w domach „spokojnej podlosci” ale może jakiś młody dziadek czy babka zabierze glos taki co to wyzbyl się wstrętu do kompa,bo to przecież piekielna maszyna i trzeba się u księdza spowiadać ze z takowej się korzysta .

    Czekam,czekam na dyskusje ,a gospodarza chwale,za kolejny dobry temat.

    Tak na marginesie jeszcze nadmienię,ze mam znajomych w swym wieku,a nawet nieco starszych i pytam :
    „Masz kontakt ze swiatem przez internet czy dalej tylko czytasz szmatlawce,sluchasz psiego radia i ogladasz „niezależne telawizje” z przerwami na tv Trwam „ojczulka upasionego” co to i w Chicago ma „upasionego” tate sprawozdawcę ?”
    Na co slysze takie odpowiedzi i to dawnych kumpli od obalania kielicha:
    „Czys ty na stare lata rozum postradal,ja mam sobie glowe jakims klikaniem meczyc i zwrok oslabiac,malo tego ,jeszcze sluch pogarszać ?
    Ta przecie ksiądz pedziol,ze ta w tym komputerze nic dobrygo się nie dzieje,jesce bedzies musiol na gole baby patrzyć i się slinic ,a feee !”
    Mam i wyksztlaciuchow komuszych (z racji mego zawodu) znajomych,dyrektorami za komuny byli stopnie „nalkowe” mieli a dziś depca do kosciolka i pchaja się pod same balaski,z tymi na temat internetu wogole nie pogadasz ,bo dziś dopiero z nich ciemnota wychodzi !!!
    Ale za to wszystko wiedza co „Gazeta polwarszawska donosi” i kase robi .

    I jak tu przebic się z internetem pod polskie strzechy ?

    Doradzi ktoś jak z nieuka,czy starego wyksztalciucha zrobić rozumnego człowieka,ktory to potrafi odroznic szmula od szwaba czy bolszewika ???

    Czym i kim jest dziś obywatel polski ?

    dziadek z internetem zawsze aktywny

  • tomasz on 30 grudnia 2014

    ciemnota Polskiego narodu jest straszna i wiekszosc nawet niema zamiaru sie ogarnoc cos z tym zrobic wola wyjechac za granice i tyrac za najnizsza pensje w danym kraju i cieszyc sie ze ich stac na przetrwanie, a niech ktos da im wiecej to nawet jezyka i pochodzenia sa w stanie sie wyprzec. to wedlug mnie jest nasz problem Polacy sa zakompleksionym narodem ktory mysli ze wszystko lepsze od Polskiego a nasi wspaniali psedo politycy ta mysl w nich umacniaja wmawiajac in ze gdyby nie UE to bla,bla bla. Jest to smieszne bo jak dlamnie to brzmi jak „przez ostatnie lata zjebalismy robote i teraz musimy wstapic do UE i prosic sie o pomoc od lepszych od nas” ja sie pytam czemu to nas nieprosza o pomoc tylko wmawia nam sie ze sami zanczymy zero…….

  • Robert on 30 grudnia 2014

    Gratuluję dystansu do siebie i dobrego samopoczucia :)
    Wielu nam tego brakuje.

  • Przemyslaw Mach on 30 grudnia 2014

    Prawda jest taka że nic się nie zmieni w Polsce ludzie nie chcą słyszeć że są okradani że banki to oszuści a większość z naszego rządu to żydzi oni wolą żyć w iluzji bo tak jest łatwiej i przyjemniej ja często rozmawiam z ludzmi na temat naszego kraju i jak im mówię i podaje argumenty że to co widzimy na co dzień jest zmyślone i jest iluzją że prawda jest zupełnie inna to nie chce im się wierzyć żeby poziom zakłamania był tak duży i są do tego stopnia leniwi że nawet nie chcę im się wejść na niezależne portale informacyjne i sprawdzić co jest kłamstwem a co prawdą ja to powtarzałem i powtarzać będę do czasu kiedy nie umrę POLSKI NIE BĘDZIE POLSKA MUSI ZNIKNĄĆ Z MAP ŚWIATA JUDEOPOLONIA BĘDZIE WPROWADZONA CZY NAM TO SIĘ PODOBA CZY NIE ja już mam dość keidy słyszę że powinniśmy być patriotami że każdy powinien walczyć o swój kraj polska społeczność nie chcę o to walczyć o swój dobrobyt oni wolą non stop narzekać jak będą na naszych oczach rozbierać polskę i dzielić nie stanę przeciwko tym ludziom i nie będę bronił tego kurnika
    dla mnie ta wioska nie jest warta więcej niż paczka papierosów przepraszam za to że w moim komentarzu jest trochę frustracji ale niestety taka jest prawda ja jestem młodą osobą i zapewne niestety jeszcze długo będę musiał żyć ale czy będę żyć w juedopoloni czy tym kurniku zwanym polską to mi to wisi jak ludzie nie chcą walczyć to trzeba to z ciężkim sercem zaakceptować bo taka jest wola społeczeństwa a ich bierność to pokazuje doskonale

  • Gutek on 30 grudnia 2014

    „Nie dziękuj, wyznam Ci szczerze !”
    Dzis nam starym Polakom przyjdzie zginac w ofierze !!!

    Wam młodym dużo zycia zostało,trzeba tylko jednego ,
    by pokolenie wasze wrogow się NIE BALO .

    W zalaczeniu DLA WSZYSTKICH temat i link –
    – „ZANIM NASTAPI ZYDOWSKA OSTATECZNA EKSTERMINACJA POLAKOW .”
    https://www.wicipolskie.org

    Pogrzebcie sobie/poklikajcie i na powyższym portalu ,a ja tym czasem ide po drzewo do indiańskiego lasu,ktory odkupiłem od „amerykańskiego” banku.
    Czas na urobek,styczen i luty za pasem.

  • marcjan on 31 grudnia 2014

    Strasznie jesteśmy okradani. Banki, wielkie korporacje, centra handlowe transferują na Zachód ogromne kwoty, które powinny zostać w Polsce i służyć rozwojowi naszej gospodarki i wzbogacać Polaków. Niestety mało kto jest świadom tego (albo po prostu wie ale odrzuca tą wiedzę) że jesteśmy kolonią!

  • ArturD on 31 grudnia 2014

    Mam podobne odczucia. Placzki wolą obejrzeć kolejny odcimej M jak …. i familiady, niż przeczytać coś wartościowego, albo podyskutować. Chłoną bezkrytycznie telewizyjne wiadomości. Nie mają własnego zadania na żaden ważny temat społeczny. A jak już mają, to zazwyczaj przyjmują tą jedyną słuszną postawę. Lemingrad i tyle.

  • ArturD on 31 grudnia 2014

    Nie rozumie kilku rzeczy. M.in. jak to jest z tym okradaniem. Przecież złotówkami za granicą nigdzie nie zapłacą. Zawsze „złoty” wróci do polski bo tylko ta waluta jest środkiem płatniczym.
    Korporacje zakładając u nas firmy, jakby nie patrzeć dają Polakom zatrudnienie, oraz możemy kupić towary po niskich cenach. Czyli my też mamy z tego korzyści.
    Dla mnie to nie jest takie czarno-białe. Co mamy wrócić do PRL-u – tam wtedy wszystko było tylko Polskie (no i rosyjskie pewnie) .

  • Robert on 31 grudnia 2014

    Problem jest dość szeroki, częściowo omówiłem tutaj – https://szokwiedzy.pl/w-jaki-sposob-skolonizowali-polske

    Postaram się chociaż naświetlić sprawę.

    Przez to, że Wałęsa wprowadził do nowego systemu komunistów, to bardzo łatwo sprzedali całe branże.
    Ludzie, którzy dbali o własne stołki mieli gdzieś Polskę.
    Dlatego przyjeżdżały korporacje i niszczyły Polską gospodarkę.

    Wiele polskich firm zbankrutowało, ponieważ korporacje wyczyściły rynek dla swoich produktów.

    Jaki mamy tego efekt?

    rząd co roku ma za mało kasy na utrzymanie państwa, więc:
    – podnosi i wprowadza nowe podatki,
    – okrada nas (OFE)
    – zmienia sposób naliczania emerytur – będą o połowę niższe itd.

    Zamiast szukać pieniędzy w przywróceniu władzy nad NBP, złotówką, podażą pieniądza i unormowaniem gospodarki, to oni cały czas nam zabierają kasę.

    Dlaczego, tak dużo jest korporacji?
    Bo zniszczyli nasze firmy.

    Ty się cieszysz bo dają pracę, a oni całe zyski transferują do swoich krajów.

    Gdyby nie było kolonizacji, to budżet państwa miałby nadmiar kasy i:
    – więcej inwestowałby w gospodarkę,
    – byłyby wyższe emerytury i płace,
    – byłoby więcej polskich firm, które zarobione pieniądze inwestowałyby w kraju,
    – nie podnosili by podatków a zmniejszali
    – itd.

    Podsumowując: gdybyśmy mieli od 1990 roku uczciwych polityków, to dzisiaj przeciętna pensja byłaby na poziomie niemieckim.

  • Przemyslaw Mach on 31 grudnia 2014

    Robercie z tym podnoszeniem podatków to też mega przekręt im nie brakuje pieniędzy oni podnoszą podatki żeby ludzi zniewalać prawdziwą solidarność rozwalił od środka bolek który jest zwykłą świnią zasłaniając się maryjką jaki to on nie jest wierzący patriota niezależnych dziennikarzy wyzywa od śmieci kiedy zadają mu niewygodne pytania Polska ma pieniądze na wszystko tylko że owe pieniądze są transferowane na konto zarejestrowane w Tel-Avivie z tego co wiem w 2012 roku z polskiej gospodarki przelano ponad 350 miliardów $

  • Robert on 31 grudnia 2014

    W polskiej gospodarce jest mnóstwo pieniędzy i możliwości.

    Mimo całego kolonializmu wiele firm osiąga zyski i to jest fenomen Polaków.
    W tak trudnych warunkach radzą sobie znakomicie.
    Teraz można pomyśleć co by było, gdyby politycy sprzyjali przedsiębiorcom.

    Byłby cud nad Wisłą.

    Obecnie nie ma tych pieniędzy, bo uciekają za granicę w postaci odsetek od kredytów i zysków korporacyjnych.

  • buntownik on 31 grudnia 2014

    Jak zrobić globalną, świecką religię, czyli
    X PRZYKAZAŃ KOŚCIOŁA POLITYCZNEJ POPRAWNOŚCI.

    I – Weź wartość dla ludzi niewątpliwą i już deficytową – Przyrodę.
    Ponieważ jej ochrona jest kosztowna i antyrozwojowa zastąp stopniowo słowo przyroda słowem KLIMAT. To da ci kontrolę nad całą ludzką działalnością gospodarczą i usprawiedliwi eko-podatki. Te, płynąc do twojej kasy, zniszczą ostatnich twoich konkurentów.
    Oto masz ideę z obszaru wyższej uczuciowości a zarazem źródło bogactwa twojego kościoła.

    II – Zadbaj o swe bezpieczeństwo. Powołaj strefę tabu, która będzie cię chronić.
    Ale nie umieszczaj tam tylko siebie, gdyż wskażesz się w ten sposób, jako beneficjenta (ryzyko). Najpierw powołaj do strefy chronionej ułomnych a wszyscy się z tobą zgodzą.
    Potem dodaj prześladowanych za inność (mniejszości), sam nazwij się prześladowanym i umieść obok nich. Dbaj jednak by to sama „inność” a nie towarzyszący jej czasem wyzysk ekonomiczny była powodem troski i ochrony.

    III – Sam wyzysk ekonomiczny nie może być potępiany – nazwij go globalizacją, demokratyzacją i rozwojem. Biednym pomagaj tylko kosztem ich samodzielności – wędka ma być twoja (skredytujesz im wędkę, gdy zyskasz wyłączność na ryby). Niech kredyt stanie się jedyną drogą do posiadania – to wspaniałe narzędzie władzy. Własność intektualna (patenty) musi być ponad własnością fizyczną dóbr – oprzyj na tym finansowy prymat dla gospodarki niematerialnej. Zadbaj też, by klasę jej beneficjentów trzymać w strachu przed upadkiem w upośledzony sektor gospodarki „brudnej”. Tam niskie płace (bezrobocie) rekompensują materialny koszt

    IV – Kształtuj w swych wyznawcach cechy pożądane (inżynieria społeczna): Za wzorzec weź euro-amerykańskich gejów. Ci są zależni od twej ochrony (paradygmat współczesnego człowieka), postępowo arodzinni i niegroźni (nie pójdą na barykady). Zająć ich można byle błyskotką (odwracając uwagę od spraw fundamentalnych i ważnych) i są idealnymi konsumentami (muszą być „trendy”). Uczyń ten wzorzec elitarnym a sam się zreprodukuje w dół.

    V – Finansuj lewicową opozycję ale uczyń z praw homoseksualistów i ochrony klimatu jej wiodące sztandary. Taka lewica nie podejmie walki z systemem ekonomicznym nowego kościoła (wirtualne wartości pozostające pod kontrolą twórców inżynierii finansowej, gospodarka oderwana od materialnych podstaw, gdzie można zniszczyć wroga jednym ruchem myszki) Pozwalaj lewicy na krytykę korporacji ale nigdy ich właścicieli (słowo finansjera ma zniknąć z obiegu)

    VI – Zadbaj, by skruszyć wszelką solidarność międzyludzką, gdyż ta rodzi bunty. Aby ludzie nie bronili się zbiorowo (groźne) wycisz słowo solidaryzm i zastąp je egocentryzmem. Ten zaś nazwij prawami człowieka i wolnością osobistą a zyskasz poparcie. Niech dzieci uczą się konkurować, ale ścieżki ich wymarzonych karier (słowo do lansowania) skieruj na obszar kontrolowany przez ciebie (korporacje, polityka show-biznes). Niechaj ludzie czują się indywidualistami lecz działają według podanych im schematów. Twórz i wdrażaj jednolite wzorce kultury oderwane od tradycji, nuklearnych związków i społecznej solidarności.

    VII – Piętnuj i kompromituj słowo moralność (niech wywołuje pogardliwy uśmieszek). Moralność jest bowiem tym, co ogranicza. Powszechna zasada, że „czegoś robić się nie godzi” (od Godności człowieka) zastąpiona zostanie „robię to, co daje mi materialną lub społeczną korzyść” (ekonomizacja wartości). Nie będzie już oszustów a tylko mistrzowie marketingu, nie będzie kanalii a ludzie sprytni i elastyczni – nie będzie lekarzy, dziennikarzy, prawników, polityków – będą ambitne jednostki pracujące dla korporacji i ich właścicieli.

    VIII – Ludzie nie chcą wolności a bezpieczeństwa – generuj zatem wirtualne i fizyczne zagrożenia a sami pobiegną do klatek. Ogłoś wojnę z terroryzmem a równocześnie sam go finansuj a nikt nie zaprotestuje przeciw niezbędnym środkom bezpieczeństwa (czyli totalnej kontroli) Siej chaos wszędzie tam, gdzie nie możesz w pełni panować a wtedy tam, gdzie panujesz będziesz miał władzę jeszcze większą. Uczyń z dbałości o zdrowie fundament istnienia a ludzie staną się niewolnikami lęku i farmaceutycznych korporacji. Strach jest najlepszym pasterzem – czip i kamera będą pożądane.

    IX – Niczego oficjalnie nie nakazuj – wystarczy system nagród za właściwe obranie kierunku (granty, przywileje – tzw społeczeństwo obywatelskie). Buntowników nie stawiaj na pręgierzu (to ich nobilituje) ale buduj wokół nich ścianę ostracyzmu i milczenia. Zamilczany jest niemy a głos niech mają „buntownicy” pożyteczni dla systemu (walka o prawa gejów, ochrona klimatu, łamanie tabu tradycyjnej moralności). Niech każdy argument przeciw systemowi Kościoła Politycznej Poprawności będzie dogmatycznie odrzucony, jako haniebny i głupi (homofobia, antysemityzm, teoria spiskowa).

    X – Aby twa władza była niezagrożona uczyń ją niewidzialną. Niech ludzie nadal wierzą, że istnieją jakieś państwa, rządzą jacyś politycy – niech emocjonują się ich teatrzykiem, niech ich wybierają z dopuszczonej puli (kampanie wyborcze MUSZĄ być kosztowne). Zadłużaj owe państwa i generuj kryzysy finansowe, by przejąć resztówkę społecznego majątku. Niech państwo będzie jedynie uzależnionym od ciebie aparatem przymusu dla ludzkich mas. Niech to na państwo i polityków spadnie bunt w niekorzystnych okolicznościach. Ty będziesz poza zasięgiem (ale czasem, po większym kryzysie rzuć na pożarcie mediom jakiegoś zbędnego już bankowca – niech skrytykują jego a nie twój system)

    To pozwoli ci na PRYWATYZACJĘ PLANETY, zamieszkałej przez gatunek homo sapiens (od teraz gatunek hodowlany)

    ps. Ten tekst, w myśl dogmatów kościoła PP, jest homofobiczny, rasistowski i spiskowy, zatem nie zasługuje na jakąkolwiek polemikę (ostracyzm wobec autora wskazany)

  • Przemyslaw Mach on 31 grudnia 2014

    to co napisałeś buntowniku to szczera prawda najdokładniej jest władza opisana w protokołach mędrców syjonu ta książka powinna prócz biblii znajdować się w każdym domu i być wyuczona na pamięć ale świnie nie chcą niczego czytać wolą żyć w świecie wygenerowanym komputerowo przez ludzi którzy mają wrodzoną schizofremie ludzie nie chcą poznawać Boga ani jego syna więc muszą cierpieć innej możliwości nie ma chciał bym żeby ludzie poznali prawdę ale oni nie chcą new world order będzie czy to pod taką postacią jak głosi się w internecie czy zupełnie inną ale na 100% będzie jak ktoś nie chcę poznać prawdy musi umrzeć w tym świecie i w tamtym również Bóg nie chcę żeby wiecznie żyły świnie które nic nie rozumieją

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *