Modzelewski: W Polsce pisze się ustawy na zlecenie banksterki

parlament

Słowa profesora Witolda Modzelewskiego są piorunujące. Mało kto jest w stanie w tak zorganizowaną korupcję uwierzyć.

Rozumiem, gdyby chodziło o Chiny, w końcu rządzi tym obszernym krajem komunistyczna partia, gdyby chodziło o jakiś biedny kraj w Afryce.

Ale tu mówimy o Europie, o Polsce.

Przeczytaj uważnie, co mówi profesor.

Każda ustawa ma swój cennik

„Praktyka jest niestety taka, że współczesne państwo tworzy najwięcej prawa dla lobbystów („dla interesariuszy”) ci zaś załatwiają kolejne ustawy „pod siebie”, nawet wiadomo ile to kosztuje – to jest w ogóle biznes. Żadnej Ameryki tu nie odkrywam, przecież wszyscy orientujemy się, że tak owa współczesność wygląda, nie tylko w naszym państwie… Ale oczywiście mnie interesuje przede wszystkim nasze państwo, nas interesuje jak jest w Polsce. A u nas mamy do czynienia z takim stanem rzeczy, że prawie całość prawa związanego z instytucjami finansowymi napisano… w interesie lub na zlecenie tej branży finansowej” – powiedział Witold Modzelewski.

Nie wiem czy to jest oburzające, nietaktowne czy zwykły, mafijny bandytyzm. Należałoby od razu podjechać pod parlament/miejsca zamieszkania i natychmiast zapuszkować posłów i senatorów.

Nie do końca dochodzą do mnie słowa profesora Modzelewskiego. Mam rozumieć, że przyjeżdża pod parlament korporacja medyczna/finansowa, niesie w walizkach powiedzmy dwadzieścia milionów dolarów. Tylko… to nie może być w walizkach. 20 mln dolarów w setkach waży 440 kg. Musiałby podjechać pod parlament mały kontener.

Chyba że, wszystko idzie elektronicznie na jakieś konta na Kajmanach.

Bankierom łatwiej. W końcu to ich system finansowo-kredytowy ma monopol na świecie. Mogą te 20 mln dolarów przelać na kilka kont w ramach zakupu usługi doradczej w danej firmie. Później okaże się, że właścicielem firmy jest poseł lub osły tzn. posły.

Oj, skończę już to wyliczanie, bo kryminał to za mało.

Idźmy dalej bo…. profesor Modzelewski nie zatrzymuje się…

Finansami państwa rządzą „rynki”

„Niedaleko stąd jest w Warszawie ulica Świętokrzyska. Po jednej stronie znajduje się Ministerstwo Finansów (ja tam terminowałem przez kilka lat jako wiceminister), współpracowałem zresztą z czterema rządami. Po drugiej stronie tej ulicy jest Narodowy Bank Polski. Jeżeli ktoś żyje w przekonaniu, że finansami kieruje się po tej stronie, gdzie mieści się rządowa instytucja, (Ministerstwo Finansów), już od dawna jest w błędzie. Projekty przychodzą z drugiej strony i powiem więcej, byłoby jeszcze nieźle, gdyby rządził tylko NBP. Ale oczywiście do rządzenia mieszają się jeszcze pozostałe banki i inne instytucje finansowe: rządzą tu tak zwane >>rynki<<”.

Już sam nie wiem, czy pan Modzelewski wie co mówi?

Przecież po takich słowach prokuratorzy powinni nie wychodzić z NBP i Ministerstwa Finansów.

Więc dlaczego jest cisza?

Może nie zrozumieli…

Uwaga drodzy politycy, strażnicy prawa w Polsce!

Były wiceminister finansów oskarża was o łapówkarstwo, a urzędników państwowych o korupcyjne kontakty z „rynkiem”.

Rozszyfrujmy to.

„Rynek” to banksterka. Nie może być nikt inny, ponieważ rynkiem zarządza system finansowo-kredytowy, którego autorem jest międzynarodowa finansjera. Ma na niego monopol. W USA od 1913 roku a w Europie od 1944 roku.

Z tego wynika, że Marek Belka jest kukłą, klakierem, wydmuszką który perfidnie sprzedaje Polskę?

Od dawna trąbie o najważniejszym narzędziu w gospodarce przejętym przez finansjerę, czyli o podaży pieniądza. Teraz te same tezy wysuwa były wiceminister finansów.

Łoł… spociłem się… idźmy dalej…

„Instytucje finansowe uważają za zupełnie oczywiste, że to one piszą dla siebie ustawę, a potem posłowie mają to klepać i to wszystko ma się odbywać w czym? W fasadach demokratycznego państwa prawnego. Pan Janusz Szewczak o tym pisze w swojej książce „Banksterzy. Kulisy globalnej zmowy”. I proszę mi wierzyć, wie co pisze” – mówi profesor Witold Modzelewski.

No cóż, do wiceministra finansów Witolda Modzelewskiego dołączył poseł na sejm Janusz Szewczak. Panowie twierdzą, że ustawy w Polsce pisane są przez banksterkę, a posłowie mają za zadanie przegłosować te szmatławe, sprzedajne, kryminalne, mafijne, bandyckie…uff… zapisy.

Teraz już wiemy dlaczego polski naród jest dużo mocniej trzymany „za mordę” od Amerykanów?

USA to kolebka bankierów, ale to Polacy są dużo bardzie i perfidniej wykorzystywani. Gdy nie dajesz radę spłacać kredytu w Stanach, to oddajesz dom i jesteś czysty.

W Polsce oddajesz dom, samochód, pensje, żonę, dzieci, teściową…

Nie, to nie jest śmieszne. Przecież z tych powodów rodziny rozchodzą się, małżonkowie opluwają się błotem.

I na koniec mam tylko cichą nadzieję…, że książka Janusza Szewczaka jest tym samym czym była książka „Lech Wałęsa Przyczynek Do Biografii S.Cenckiewicz P.Gontarczyk” w 2008 roku.

Bo w przeciwnym razie okaże się, że PiS to tylko kwiatek do kożucha, a Andrzej Duda, Beata Szydło, Jarosław Kaczyński to… sługusy swoich panów.

Byłaby to okrutna prawda.

Poczekajmy na ostateczne konkluzje. Od napisania książki „Lech Wałęsa….” do medialnej, oficjalnej rozwałki Bolka minęło 8 lat.

Ile musimy czekać na społeczne zrozumienie sprzedania się części polityków międzynarodowej finansjerze?

Ile czasu zajmie, zanim społeczeństwo zrozumie prawdziwy kolonializm finansowy naszego narodu, o którym media nawet nie wspominają?

źródło: bankowebezprawie.pl

Brzoza Robert RobertBrzoza.pl Polski Portal Informacyjny

P.S. Zobacz niesamowite komentarze o polityce, geopolityce, inwestycjach pod bezpłatnym wideo – „Aktualna analiza geopolityczna” – LINK

Formularz z NeTeS



Foto: sejm.gov.pl

Przeczytaj koniecznie:

One Response to “Modzelewski: W Polsce pisze się ustawy na zlecenie banksterki”

  • moo on 17 kwietnia 2016

    Szybciej dotrze niz 8 lat stawialbym na 8 miesiecy .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *